sobota, 19 lipca 2014

Rozdział piąty

Susana:
Podjechaliśmy pod Ciutat Esportiva.
-No chyba sobie żartujesz!- Wykrzyczałam.
-Nie no, tylko mi nie mów, że nie lubisz piłki…
-Proszę cię, jestem waszą fanką.
-Teraz mi to mówisz? W ogóle nie było po tobie widać…
-Bo nie rzuciłam się na ciebie piszcząc i prosząc o autograf?- Możecie mi wierzyć, że chciałam to zrobić, ale on nie musi o tym wiedzieć.
-Mniej więcej.
-Może po prostu nie jesteś wystarczająco dobry, poczekaj, aż zobaczę Messiego.- Uśmiechnęłam się szeroko.
-Ej no, wiesz ty co? Chyba się obrażę.
-No przestań- powiedziałam przytulając go mocno- przecież żartuje, po prostu nie chciałam się tak zachowywać. No nie mów mi, że to lubisz?
-No pewnie, te piszczące fanki rzucające mi się na szyję… -Popatrzyłam na niego dziwnie. -Żartuję. No, niech będzie, powiedzmy, że się nie gniewam…

Nie mogłam w to uwierzyć, zobaczę trening FC Barcelony na żywo! Taki zamknięty. Ma się to szczęście w życiu. Ewentualnie pomoc z zaświatów, ale to też przecież zalicza się pod szczęście. Siedziałam teraz na trybunie, Marc poszedł się przebrać i mnie tu zostawił. Rozglądałam się dookoła z zaciekawieniem, gdy nagle zobaczyłam chłopaka idącego w moją stronę. Ale był przystojny! Miał brązowe włosy i oczy tego samego koloru, był umięśniony, ładnie opalony i dość wysoki. Kolana się pode mną ugięły. Chwała Bogu, że siedziałam. Uśmiechnął się do mnie, jeśli to w ogóle możliwe, to teraz wyglądał jeszcze lepiej.
-Cześć, Adria jestem.- No tak, przecież to syn Tito, jak mogłam od razu nie skojarzyć.
-Vilanova?- Zapytałam niepewnie, żeby jeszcze nie dać jakiejś plamy, ze mną nigdy nie wiadomo. Pokiwał głową.-  Nie wiem, czy powinnam do tego wracać, ale bardzo mi przykro z powodu twojego ojca. Nagle posmutniał.
-Dzięki, ale faktycznie nie wracajmy już do tego.- Uśmiechnął się lekko. Pewnie, jednak dałam ciała, cała ja. Na szczęście zaraz z powrotem poweselał. Uff.- Ej, ale ty się jeszcze nie przedstawiłaś.
-Susana- odpowiedziałam.
-Miło mi poznać.
-Mi również.
-Więc… co tutaj robisz? Bo chyba nie chodzisz z żadnym z nich?- Wskazał na wchodzących właśnie na murawę piłkarzy. O matko, właśnie mam przed sobą wszystkich swoich idoli. Niesamowite. I rozmawiam z niesamowitym przystojniakiem, powinnam do tego wrócić.
-Haha, nie. Marc mnie tu przyprowadził. I trafił w dziesiątkę, tak się składa, że jestem Cule. A ty?
- No proszę, dziewczyna, która interesuje się piłką nożną, nie spotyka się takich codziennie.- I znów uśmiechnął się tak, że zaparło mi dech w piersi.- A ja? Nie wiem, czy wiesz, ale też trenuję, a tu mam doskonałą okazję coś podpatrzeć.
-Rozumiem.- Też odpowiedziałam mu uśmiechem. Przy nim musiałabym się postarać, żeby tego nie robić. Co tu dużo mówić, szczerzyłam się jak głupi do sera.
-A jeśli można spytać, Marc to twój..?
-Kolega? W zasadzie poznałam go wczoraj.
-Naprawdę? No to musiał cię bardzo polubić, że tak szybko cię tu przyprowadził.
-Mam taką nadzieję, bo też go polubiłam. Znaczy, lubiłam go już wcześniej, ale rozumiesz…
-Rozumiem, rozumiem. –Zaśmiał się.-Oglądamy?
-Po to tu przyszłam.- Przytaknęłam.

Oglądanie treningu było dla mnie niesamowitym przeżyciem, ale też świetną zabawą. Piłkarze strasznie się wygłupiali i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Pique próbował ujeżdżać Cesca, niestety zaraz oboje wylądowali na ziemi, Dani Alves postanowił zmienić styl i zamiast salsy próbował tańczyć breakdance, no cóż, z marnym skutkiem,  Neymar z Cristianem odgrywali słynną scenę Titanica, a siedzący przed nimi w roli widza Alexis udawał ogromne wzruszenie. Jakby tego było mało w pewnym momencie Jordi Alba ściągnął Inieście spodenki, a ten gonił go zawzięcie dookoła boiska, ale wywrócił się na nogach leżącego już wcześniej na trawie Gerarda. Biedny Andres. Do tego mój towarzysz co chwila opowiadał mi jakiś kawał czy śmieszną historyjkę, więc brzuch już strasznie bolał mnie ze śmiechu. Po skończonym treningu miałam okazję poznać całą drużynę i to były zdecydowanie najlepsze chwile w moim życiu. Pogadałam z wszystkimi, zrobiłam sobie z każdym zdjęcie, a na koniec dostałam jeszcze od nich koszulkę z autografami. Chcieli mnie przekonać, żebym z nimi coś pokopała, ale jako że kompletnie nie potrafiłam, udało mi się jakoś od tego wymigać. Miałam szczęście, że byli już zmęczeni treningiem, na którym praktycznie tylko się wygłupiali, więc pewnie wymęczyły ich bardziej te ich pomysły niż same ćwiczenia, no ale cóż, to jest właśnie FC Barcelona. Postanowili iść coś zjeść i zabrać mnie ze sobą. Jakoś specjalnie nie protestowałam.
 -Ej, młody, idziesz z nami?- Zawołał Marc do Adrii, który wciąż siedział na trybunach przyglądając się nam z komórką w ręce.
-Nie dzięki, Charlota po mnie przyjeżdża- pomachał telefonem- ale może innym razem.
-Okej, to my idziemy. Do zobaczenia.
-Pa.
Pomachałam mu i ruszyłam za resztą, jednak nagle poczułam dłoń na ramieniu.
-Ej czekaj, mogę dostać twój numer? Moglibyśmy się jeszcze kiedyś spotkać.
-Pewnie, żaden problem.- Wstukałam kilka cyfr na jego telefonie.
-Dzięki, to do zobaczenia.
-Do zobaczenia.- Uśmiechnęłam się i poszłam.

Adria:
Ten trening różnił się od innych, dzisiaj poznałem Susanę, niesamowita dziewczyna. Uśmiechnięty kroczyłem w stronę auta, niby szkoda, że nie poszedłem teraz z nimi, mógłbym z nią spędzić trochę więcej czasu, ale wcześniej napisałem już do siostry. Poza tym mam jej numer, więc mam nadzieję, że uda mi się jakoś z nią umówić.

Carlota:
Czekałam w aucie na brata, bo prosił żebym odebrała go po treningu pierwszej drużyny, który oglądał. Nagle z głównych drzwi wyszli piłkarze, pewnie idą coś zjeść, jak zwykle zresztą. Wszystko jak zazwyczaj, ale w pewnym momencie wśród nich zobaczyłam młodą dziewczynę i… osłupiałam. To  była ta sama dziewczyna, którą widziałam nad grobem mojego ojca. Co ona tu robiła? Coraz bardziej mnie to zastanawiało. Do środka wszedł mój brat i był w bardzo dobrym humorze.
-Hej.-Przywitał się.
-No hej, a co ty taki wesoły co?
-A tak jakoś…
-Tak, tak, możesz mi nic nie mówić, ale i tak się dowiem. Widzisz tę dziewczynę pomiędzy piłkarzami? -Zapytałam.

-A tak, to Susana, poznałem ją dzisiaj na treningu. Świetna dziewczyna, z poczuciem humoru i do tego zna się na piłce.-Czyli ją polubił, nie wiem czy to dobrze, czy źle. Już sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.- Do tego jest taka ładna, eh, pewnie ma już chłopaka…- Aha, więc mu się podoba. Świetnie. Ale z drugiej strony, to że coś sobie ubzdurałam, to nie znaczy że tak jest, prawda? A tak to nic do niej nie mam, bo nawet jej nie znam. W każdym razie, nie mogłam odnaleźć się w tej sytuacji. Zastanawiałam się, czy powiedzieć Adrii o tym, że widziałam ją nad grobem taty. Jeśli ona się mu podoba może powinien wiedzieć, ale z drugiej strony to nie musi mieć większego znaczenia, a tylko popsuć ich relacje. Albo może powiedzieć mu o moich przemyśleniach, bo gdyby okazały się prawdziwe… Lepiej, żeby wiedział wcześniej, ale przecież mogłam się mylić. Już nie miałam pojęcia, co robić…
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Hej :)
Bardzo ładnie dziękuje za wszystkie komentarze, bardzo się cieszę, że się wam podoba i jeszcze ładniej proszę o więcej. :)
Pozdrawiam :*

12 komentarzy:

  1. Fajnie, fajnie :)
    Mam nadzieje że Adria nie będzie tylko krótkim epizodem :D
    Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na nowy rozdział do mnie :* ♥
      http://francescfabregasblog.blogspot.com/

      Usuń
  2. Jest Adria, jest pełnia szczęścia <3
    Coś czuje, że będzie rywalizacja między Marciem, a Adrią o Susane? :)
    Świetny! ;3
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba :) Mam nadzieję, że Carlota podejmie dobrą decyzję :)
    Czekam na następny :D

    Pozdrawiam,
    Ana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na nowość na http://a-few-days-in-manchester.blogspot.com/ :D

      Usuń
  4. rozdział jest świetny, bardzo mi się podoba :D
    czekam na kolejny :) buziaki i dużo weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  5. 'Lubię to' :D
    rozdział świetny, czego chcieć więcej?
    Czekam na następny i pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieje się. :D Przepraszam, że nie skomentowałam poprzednich rozdziałów ale bylam na wyjeździe i nie miałam internetu. Rozdział bardzo fajny, Susana ma ogromne szczęście. Czekam na następny rozdział. Buziaczki :*

    PS. Zapraszam na nowy rozdział: http://perdoname-miamor.blogspot.com/2014/07/cannes.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na nowy rozdział: http://perdoname-miamor.blogspot.com/2014/07/pedir-disculpas-a.html

    OdpowiedzUsuń
  8. no no :) mam nadzieję, że nie będzie jakiejś ostrej rywalizacji pomiędzy Adrią a Marciem :)
    Czekam na kolejny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. zapraszam na nowy ;3 natalia-fcb-love-life-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie oglądanie piłkarzy Barcelony i to jeszcze na zamkniętym treningu... BEZCENNE :D
    Troszkę zazdroszczę Susanie i jeszcze to spotkanie z synem Vilanovy.. Ehh *_*
    Nowy rozdział u mnie na: http://zapomniec-wszystko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń