Susana:
Podjechaliśmy
pod Ciutat Esportiva.
-No chyba
sobie żartujesz!- Wykrzyczałam.
-Nie no,
tylko mi nie mów, że nie lubisz piłki…
-Proszę cię,
jestem waszą fanką.
-Teraz mi to
mówisz? W ogóle nie było po tobie widać…
-Bo nie
rzuciłam się na ciebie piszcząc i prosząc o autograf?- Możecie mi wierzyć, że
chciałam to zrobić, ale on nie musi o tym wiedzieć.
-Mniej
więcej.
-Może po
prostu nie jesteś wystarczająco dobry, poczekaj, aż zobaczę Messiego.-
Uśmiechnęłam się szeroko.
-Ej no,
wiesz ty co? Chyba się obrażę.
-No
przestań- powiedziałam przytulając go mocno- przecież żartuje, po prostu nie
chciałam się tak zachowywać. No nie mów mi, że to lubisz?
-No pewnie,
te piszczące fanki rzucające mi się na szyję… -Popatrzyłam na niego dziwnie. -Żartuję.
No, niech będzie, powiedzmy, że się nie gniewam…
Nie mogłam w
to uwierzyć, zobaczę trening FC Barcelony na żywo! Taki zamknięty. Ma się to
szczęście w życiu. Ewentualnie pomoc z zaświatów, ale to też przecież zalicza
się pod szczęście. Siedziałam teraz na trybunie, Marc poszedł się przebrać i
mnie tu zostawił. Rozglądałam się dookoła z zaciekawieniem, gdy nagle
zobaczyłam chłopaka idącego w moją stronę. Ale był przystojny! Miał brązowe
włosy i oczy tego samego koloru, był umięśniony, ładnie opalony i dość wysoki.
Kolana się pode mną ugięły. Chwała Bogu, że siedziałam. Uśmiechnął się do mnie,
jeśli to w ogóle możliwe, to teraz wyglądał jeszcze lepiej.
-Cześć,
Adria jestem.- No tak, przecież to syn Tito, jak mogłam od razu nie skojarzyć.
-Vilanova?-
Zapytałam niepewnie, żeby jeszcze nie dać jakiejś plamy, ze mną nigdy nie
wiadomo. Pokiwał głową.- Nie wiem, czy
powinnam do tego wracać, ale bardzo mi przykro z powodu twojego ojca. Nagle
posmutniał.
-Dzięki, ale
faktycznie nie wracajmy już do tego.- Uśmiechnął się lekko. Pewnie, jednak
dałam ciała, cała ja. Na szczęście zaraz z powrotem poweselał. Uff.- Ej, ale ty
się jeszcze nie przedstawiłaś.
-Susana-
odpowiedziałam.
-Miło mi
poznać.
-Mi również.
-Więc… co
tutaj robisz? Bo chyba nie chodzisz z żadnym z nich?- Wskazał na wchodzących
właśnie na murawę piłkarzy. O matko, właśnie mam przed sobą wszystkich swoich
idoli. Niesamowite. I rozmawiam z niesamowitym przystojniakiem, powinnam do
tego wrócić.
-Haha, nie.
Marc mnie tu przyprowadził. I trafił w dziesiątkę, tak się składa, że jestem
Cule. A ty?
- No proszę,
dziewczyna, która interesuje się piłką nożną, nie spotyka się takich
codziennie.- I znów uśmiechnął się tak, że zaparło mi dech w piersi.- A ja? Nie
wiem, czy wiesz, ale też trenuję, a tu mam doskonałą okazję coś podpatrzeć.
-Rozumiem.-
Też odpowiedziałam mu uśmiechem. Przy nim musiałabym się postarać, żeby tego
nie robić. Co tu dużo mówić, szczerzyłam się jak głupi do sera.
-A jeśli
można spytać, Marc to twój..?
-Kolega? W
zasadzie poznałam go wczoraj.
-Naprawdę?
No to musiał cię bardzo polubić, że tak szybko cię tu przyprowadził.
-Mam taką
nadzieję, bo też go polubiłam. Znaczy, lubiłam go już wcześniej, ale rozumiesz…
-Rozumiem,
rozumiem. –Zaśmiał się.-Oglądamy?
-Po to tu
przyszłam.- Przytaknęłam.
Oglądanie
treningu było dla mnie niesamowitym przeżyciem, ale też świetną zabawą. Piłkarze
strasznie się wygłupiali i nie mogłam powstrzymać śmiechu. Pique próbował
ujeżdżać Cesca, niestety zaraz oboje wylądowali na ziemi, Dani Alves postanowił
zmienić styl i zamiast salsy próbował tańczyć breakdance, no cóż, z marnym
skutkiem, Neymar z Cristianem odgrywali
słynną scenę Titanica, a siedzący przed nimi w roli widza Alexis udawał ogromne
wzruszenie. Jakby tego było mało w pewnym momencie Jordi Alba ściągnął Inieście
spodenki, a ten gonił go zawzięcie dookoła boiska, ale wywrócił się na nogach
leżącego już wcześniej na trawie Gerarda. Biedny Andres. Do tego mój towarzysz
co chwila opowiadał mi jakiś kawał czy śmieszną historyjkę, więc brzuch już
strasznie bolał mnie ze śmiechu. Po skończonym treningu miałam okazję poznać
całą drużynę i to były zdecydowanie najlepsze chwile w moim życiu. Pogadałam z
wszystkimi, zrobiłam sobie z każdym zdjęcie, a na koniec dostałam jeszcze od
nich koszulkę z autografami. Chcieli mnie przekonać, żebym z nimi coś pokopała,
ale jako że kompletnie nie potrafiłam, udało mi się jakoś od tego wymigać.
Miałam szczęście, że byli już zmęczeni treningiem, na którym praktycznie tylko
się wygłupiali, więc pewnie wymęczyły ich bardziej te ich pomysły niż same
ćwiczenia, no ale cóż, to jest właśnie FC Barcelona. Postanowili iść coś zjeść
i zabrać mnie ze sobą. Jakoś specjalnie nie protestowałam.
-Ej, młody, idziesz z nami?- Zawołał Marc do
Adrii, który wciąż siedział na trybunach przyglądając się nam z komórką w ręce.
-Nie dzięki,
Charlota po mnie przyjeżdża- pomachał telefonem- ale może innym razem.
-Okej, to my
idziemy. Do zobaczenia.
-Pa.
Pomachałam
mu i ruszyłam za resztą, jednak nagle poczułam dłoń na ramieniu.
-Ej czekaj,
mogę dostać twój numer? Moglibyśmy się jeszcze kiedyś spotkać.
-Pewnie,
żaden problem.- Wstukałam kilka cyfr na jego telefonie.
-Dzięki, to
do zobaczenia.
-Do
zobaczenia.- Uśmiechnęłam się i poszłam.
Adria:
Ten trening
różnił się od innych, dzisiaj poznałem Susanę, niesamowita dziewczyna.
Uśmiechnięty kroczyłem w stronę auta, niby szkoda, że nie poszedłem teraz z
nimi, mógłbym z nią spędzić trochę więcej czasu, ale wcześniej napisałem już do
siostry. Poza tym mam jej numer, więc mam nadzieję, że uda mi się jakoś z nią
umówić.
Carlota:
Czekałam w
aucie na brata, bo prosił żebym odebrała go po treningu pierwszej drużyny,
który oglądał. Nagle z głównych drzwi wyszli piłkarze, pewnie idą coś zjeść,
jak zwykle zresztą. Wszystko jak zazwyczaj, ale w pewnym momencie wśród nich
zobaczyłam młodą dziewczynę i… osłupiałam. To
była ta sama dziewczyna, którą widziałam nad grobem mojego ojca. Co ona
tu robiła? Coraz bardziej mnie to zastanawiało. Do środka wszedł mój brat i był
w bardzo dobrym humorze.
-Hej.-Przywitał
się.
-No hej, a
co ty taki wesoły co?
-A tak jakoś…
-Tak, tak,
możesz mi nic nie mówić, ale i tak się dowiem. Widzisz tę dziewczynę pomiędzy
piłkarzami? -Zapytałam.
-A tak, to
Susana, poznałem ją dzisiaj na treningu. Świetna dziewczyna, z poczuciem humoru
i do tego zna się na piłce.-Czyli ją polubił, nie wiem czy to dobrze, czy źle.
Już sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.- Do tego jest taka ładna, eh,
pewnie ma już chłopaka…- Aha, więc mu się podoba. Świetnie. Ale z drugiej
strony, to że coś sobie ubzdurałam, to nie znaczy że tak jest, prawda? A tak to
nic do niej nie mam, bo nawet jej nie znam. W każdym razie, nie mogłam odnaleźć
się w tej sytuacji. Zastanawiałam się, czy powiedzieć Adrii o tym, że widziałam
ją nad grobem taty. Jeśli ona się mu podoba może powinien wiedzieć, ale z
drugiej strony to nie musi mieć większego znaczenia, a tylko popsuć ich
relacje. Albo może powiedzieć mu o moich przemyśleniach, bo gdyby okazały się
prawdziwe… Lepiej, żeby wiedział wcześniej, ale przecież mogłam się mylić. Już
nie miałam pojęcia, co robić…
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Hej :)
Bardzo ładnie dziękuje za wszystkie komentarze, bardzo się cieszę, że się wam podoba i jeszcze ładniej proszę o więcej. :)
Pozdrawiam :*
Fajnie, fajnie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że Adria nie będzie tylko krótkim epizodem :D
Czekam na następny :*
Zapraszam na nowy rozdział do mnie :* ♥
Usuńhttp://francescfabregasblog.blogspot.com/
Jest Adria, jest pełnia szczęścia <3
OdpowiedzUsuńCoś czuje, że będzie rywalizacja między Marciem, a Adrią o Susane? :)
Świetny! ;3
Czekam na nn :)
Bardzo mi się podoba :) Mam nadzieję, że Carlota podejmie dobrą decyzję :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :D
Pozdrawiam,
Ana :)
Zapraszam na nowość na http://a-few-days-in-manchester.blogspot.com/ :D
Usuńrozdział jest świetny, bardzo mi się podoba :D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny :) buziaki i dużo weny życzę :*
'Lubię to' :D
OdpowiedzUsuńrozdział świetny, czego chcieć więcej?
Czekam na następny i pozdrawiam! ;*
Dzieje się. :D Przepraszam, że nie skomentowałam poprzednich rozdziałów ale bylam na wyjeździe i nie miałam internetu. Rozdział bardzo fajny, Susana ma ogromne szczęście. Czekam na następny rozdział. Buziaczki :*
OdpowiedzUsuńPS. Zapraszam na nowy rozdział: http://perdoname-miamor.blogspot.com/2014/07/cannes.html
Zapraszam na nowy rozdział: http://perdoname-miamor.blogspot.com/2014/07/pedir-disculpas-a.html
OdpowiedzUsuńno no :) mam nadzieję, że nie będzie jakiejś ostrej rywalizacji pomiędzy Adrią a Marciem :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ! :)
zapraszam na nowy ;3 natalia-fcb-love-life-story.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTakie oglądanie piłkarzy Barcelony i to jeszcze na zamkniętym treningu... BEZCENNE :D
OdpowiedzUsuńTroszkę zazdroszczę Susanie i jeszcze to spotkanie z synem Vilanovy.. Ehh *_*
Nowy rozdział u mnie na: http://zapomniec-wszystko.blogspot.com/